Plus Minus

Waldemar Kuczyński, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, doradca w rządzie Jerzego Buzka: Reformy, które przeprowadzał rząd Buzka, były ustalane na zasadzie wrzutek. Ktoś przychodził i mówił: „Jerzy, może to". 
I premier mówił: „Dobrze". Gdyby ktoś nad tym panował, to rozłożyłby je w czasie.
Psychologia stała się rodzajem kultu samego siebie. 
Jej przekaz brzmi: wszystko opiera się na tobie, całe zło pochodzi z rodziny, 
a pozytywna przyszłość zależy od ustawienia twego „ja" w stosunku do innych, 
przy czym masz pełną wolność wyboru - mówi Paul C. Vitz, amerykański psycholog
Antonio Socci | Kiedy Bergoglio został wybrany na papieża, byłem w euforii. Miałem ogromną nadzieję, że uczyni Kościół skromniejszym, uporządkuje 
i zdyscyplinuje kurię. Tymczasem do tej pory dokonuje niemal wyłącznie dzieła zniszczenia.
31-01-2019 Sebastian Ligarski

Synku, kto cię zastrzelił?

O strzałach w Wujku dowiedziała się z Wolnej Europy. O tym, że ciężko ranny został 
jej syn – od jego kolegów. A potem był ponad miesiąc czuwania przy konającym Janku 
i lata czekania na wyrok dla morderców.

31-01-2019 Mariusz Cieślik, Robert Górski

Miś, czyli czarna owca

Filmowy hit tygodnia? Powrót Prezesa: dwie wieże

31-01-2019 Michał Szułdrzyński

Dziennikarze na cudzej wojnie

Wybuch afery związanej z kolejnymi taśmami, tym razem z prezesem Prawa i Sprawiedliwości w roli głównej, zastał mnie na narciarskim stoku z widokiem na Tatry. Obserwowałem więc reakcje z daleka, za pośrednictwem Twittera, gdzie już dawno przeniosła się debata dziennikarsko-polityczna.

31-01-2019 Bartosz Brzyski

Zastraszony mafijny urzędnik

Widzowie „Narcos: Meksyk" mogą oglądać najnowszą odsłonę narkotykowej serii
z dużą dozą nostalgii. Bo o ile dwa pierwsze sezony opowiadające o rywalizujących na przełomie lat 80. i 90. XX w. kartelach kolumbijskich z Medellín oraz Cali dla polskiego widza były egzotyczne, o tyle już obraz meksykańskiej mafii ma wiele wspólnego z przestępczością lat 90. w Polsce.

31-01-2019

Nie trzeba krzyczeć

Marta Prus, reżyserka i dokumentalistka: Z książek najbardziej podobały mi się ostatnio dwie pozycje. Pierwsza to „Rzeczy, których nie wyrzuciłem" Marcina Wichy – tegoroczna Nagroda Nike. Pretekstem do jej powstania była śmierć matki autora i porządkowanie rzeczy, które po sobie zostawiła. To proza w eseistycznej formie, świetna pod względem języka. Piękna metafora żegnania bliskich, zgrabnie wplatająca wątki o relacjach rodzinnych, codzienności w PRL i żydowskiej tożsamości.

31-01-2019 Jacek Cieślak

Krytyka martyrologii

W teatrze ważny jest kontekst, dlatego warto pamiętać, że decyzja o wystawieniu „Wesela" w reżyserii Wawrzyńca Kostrzewskiego w publicznej telewizji zapadła, gdy na afiszu Narodowego Starego Teatru było najgłośniejsze „Wesele" ostatnich lat – Jana Klaty.

31-01-2019 Michał Zacharzewski

Myśliwce, kosmiczne windy i drony

Twórców „Ace Combat 7: The Skies Unknown" nie pociągają współczesne konflikty, gdyż rola lotnictwa ogranicza się w nich do bombardowania, względnie prowadzenia lotów rozpoznawczych. Autorzy zaś chcą konkretów: efektownych pojedynków między pilotami myśliwców, olbrzymich podniebnych bitew, a także zróżnicowanych misji bojowych.

31-01-2019 Marek Kozubal

Pływający symbol międzywojnia

Statek „MS Batory" (skrót od motor ship, czyli statek napędzany silnikiem spalinowym) nazywany był pływającym salonem, z czasem stał się synonimem luksusu i świetności II Rzeczypospolitej.

31-01-2019 Katarzyna Płachta

Nie tylko dla amatorów pilsnera

W 1994 r. Jirí Gruša, uznany czeski pisarz, został poproszony przez niemieckie wydawnictwo o stworzenie przewodnika turystycznego po Czechach. Opublikowana książka, skierowana do niemieckiego czytelnika, stała się wydawniczym hitem. Później przetłumaczono ją dla Czechów, ponawiano wydania, a Gruša dopisywał do kolejnych edycji nowe rozdziały. Teraz trafia do polskiego czytelnika, choć okazuje się, że nie jest wcale instrukcją obsługi ani przewodnikiem, tylko raczej esejem, który wyjaśnia, dlaczego Czesi są Czechami.

31-01-2019 Bogusław Chrabota

Jobs i inne potworki ze świata Orwella

Masz człowieku w kieszeni telefon komórkowy. Kiedyś, przed wiekami, ktoś nazwał go żartobliwie „smyczą". Chodziło o to, że dzięki smyczy jest się ciągle pod kontrolą. Uwaga, wytłumaczę. W owych zamierzchłych czasach, jeśli posiadacz znajdował się w zasięgu sieci, zawsze można się było do niego dodzwonić. A i on, kiedy tylko chciał, mógł skorzystać ze smyczy w przeciwnym kierunku. Tak właśnie było w ciemnych wiekach średnich. Zresztą, całkiem łatwo było się z tej smyczy zerwać. Wystarczyło nie odbierać, nie oddzwaniać i nie odpowiadać na esemesy. Siedzieć cicho po prostu. I tyle było ze smyczy.

Najczęściej czytane
Z ostatniej chwili
Najlepiej oceniane







Kontakt z redakcją

Jeśli chcieliby Państwo podzielić z nami swoją opinią na temat tekstów z dodatku, zasygnalizować tematykę, którą moglibyśmy się zająć prosimy o kontakt pod adresem: plusminus@rp.pl
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
common